Przejdź do treści
Nowiny Wielkie Park DInozurów

PARK DINOZAURÓW – NOWINY WIELKIE. Woj. Lubuskie

Udostępnij

Dla odmiany czasami lubimy odkryć w sobie na nowo dziecięcą radość, pobyć bezkarnie trochę infantylnymi dorosłymi, troszkę się wygłupić i powrócić do lat młodości (zwłaszcza, że za naszej młodości jedyną zabawą było skakanie na gumie, fikołki na trzepaku i klasy, a z parków rozrywki to była jedna huśtawka i trzeszcząca karuzela na całe osiedle, a nie rzadko i na całe miasto ; ) ). Na prawdę cieszą nas takie miejsca.

I tak oto tym razem polecamy jedno z najfajniejszych miejsc przeznaczonych dla dzieci dużych i małych – Park Dinozaurów w Nowinach Wielkich.

Park ma bardzo fajną i przemyślaną formułę.

Podzielony jest chronologicznie na etapy ewolucji prehistorycznych stworzeń. Spacer po kolejnych epokach sprzed wielu milionów lat zaczynamy od wielkich robali, wielkości dorosłego labradora i wcale nie mniejszych ryb. A więc zaczyna się dobrze. Nasz czterolatek nie bardzo jeszcze rozumie słowo „wymarły” czy „kiedyś żyły, ale już ich nie ma”, ale na szczęście akceptuje to i mam nadzieję, że nie zapewniamy mu takim miejscem koszmarów nocnych ; ).

Z kolejnymi metrami mijamy tabliczki informujące o wejściu w kolejne epoki dziejów.

Robale zmieniają się powoli w przyjaźniejsze formy czegoś co dzisiaj nazywamy „dinozaurami”. Ścieżka wije się pomiędzy drzewami w dość gęstym lesie. Każde mijane zwierzę ma swoją tabliczkę z nazwą, podstawowymi informacjami i ciekawostkami. Ciekawostki czytamy wszyscy razem, ku ogólnemu zdziwieniu nawet czterolatka ciekawią opisy.

Z każdym kolejnym zakrętem dinozaury robią się coraz większe i z każdym większym dinozaurem dziecię nasze jest coraz bardziej zaciekawione.

Pomimo, że jego dziecięcą pasją są pociągi i sporadycznie, wymiennie koty – zygzak Mak-kłin – sprzęt budowlany, a dinozaury są gdzieś raczej daleko za fasolką szparagową w kategorii „lubię” to park dinozaurów w Nowinach Wielkich na prawdę zrobił na nim wrażenie. I na nas też.

Figury są wykonane dość starannie i realistycznie.

Bardzo ciekawa i godna odnotowania jest forma w jakiej zostały one przekazane widzowi – mianowicie umieszczenie ich w lesie. To, że stoją sobie wśród drzew i krzaków, tak jakby w naturalnym środowisku, nadaje całemu przedsięwzięciu ciekawego w odbiorze kształtu. To bardzo udany zabieg. I chociaż już sporo figur tego typu widziałam w różnych miejscach, to tutaj, dzięki temu właśnie pomysłowi, i dzięki ustawieniu ich w kolejności ewolucji i powstawania, oceniam to miejsce na 6 z plusem ! Widać, że ktoś to dobrze przemyślał i nie jest to przypadkowe miejsce ; )

Kiedy ścieżka „ewolucji” kończy się, dochodzimy do dużego placu na którym znajdują się między innymi ławki ze stołami do przysiądnięcia. Oczywiście przysiadamy i coś tam sobie przekąszamy. Mamy w tym miejscu jeszcze kilka atrakcji, można między innymi pokręcić ogromnym globusem lub zrobić sobie zdjęcie w paszczy dinozaura, co jest mega czadowym pomysłem i obowiązkowo zostaje zaliczone.

Początkowo, kiedy trasa z dinozaurami się skończyła, mimo wszystko dość szybko, byłam lekko zawiedziona, że to już koniec. Ale po bliższym rozejrzeniu się, odkryliśmy, że z placu odchodzi kilka ścieżek w różne strony i jest jeszcze sporo do odkrycia! Na pierwszy rzut poszliśmy dróżką, która prowadziła przez most nad stawem. W wodzie pływały wielkie, pomarańczowe karpie. Niezwykłe i malownicze miejsce.

Rozglądając się tak jeszcze po okolicznych kępkach traw, drzew i zarośli wypatrujemy… sarnę!

Całkiem żywą. Stoi sobie, i patrzy na nas. Nie dzieli nas żaden płot, nic. Turystka? Bilet ma? Zastanawiamy się mocno zaskoczeni. Później w miarę jeszcze bliższego zagłębiania się w temat, wypatrujemy pojemniki z jedzeniem dla saren. Wtedy nabiera to sensu ; )

W lasku obok dociekliwsze oko może dojrzeć jeszcze pterodaktyla, całkiem nieżywego tym razem, a niedociekliwe oko na pewno dojrzy ogromnego pająka. Dalej mijamy jeszcze prehistoryczne jelenie, mamuta, tygrysa szablo-zębnego i kilka innych ciekawostek.

Na końcu docieramy do wielkiego placu zabaw. No i tutaj utknęliśmy, na długo… ale – nie przez dzieci ; )

Obok placu zabaw ustawione są zadaszone ławki ze stołami. Można przysiąść, w karty pograć i puścić dzieci samopas. Można. Ale po co? Skoro na placu zabaw, w piasku, z mężem odkrywamy coś mega fajnego! Okazuje się, że pod piachem, przez prawie CAŁĄ DŁUGOŚĆ (no, połowę ; ) ) placu zabaw zakopany jest czarny, płaski szkielet tyranozaura! No to rodzice wsiąknęli ! Syn zapoznał sobie koleżankę w tym samym wieku, córa zaś, wzięła się za zasypywanie tego co rodzice skrzętnie, rękami odkopywali. (nie nadążała, więc szło nam nieźle). Niestety, było nas dwoje dorosłych ludzi – i nie udało nam się odkopać całości. Pan z obsługi, który malował płot obok nas, powiedział nam, że jak przyjeżdżają wycieczki z przedszkoli i szkół to muszą zakopywać szkielet czasem po kilka razy w ciągu dnia. A my nie daliśmy rady : ) Ale bawiliśmy się świetnie. Noo, dzieci też : )

Plac zabaw zajął nam dobre dwie godziny

Okazało się jednak , w tak zwanym między czasie, że na terenie parku znajdują się jeszcze dwa wielkie place zabaw! Ale już niestety nie udało nam się ich odwiedzić. Zbyt wsiąknęliśmy na tym pierwszym. Na każdym placu znajdują się elementy nawiązujące do tematyki parku – mały dinuś na którego można się wspinać (co nasz starszak skrzętnie wykonywał), wielkie jajo dinozaura do którego można wejść i inne fajne ciekawostki. Dodatkowo każdy posiada sój sprzęt typu łopatki, grabie, wiaderka, foremki, do użytku (deficyt łopatek, pan z obsługi mówił, że kradną…). Zaradna mama (w sensie JA) przyniosła dzieciom łopatki z innego placu zabaw (stąd wiem, że są jeszcze dwa 😉 ).

W Parku dinozaurów w Nowinach Wielkich można spędzić cały dzień.

Znajduje się tutaj między innymi niewielka gastronomia – można zamówić obiad, można zjeść lody, napić się. Mamy tu też niewielkie muzeum skamieniałości z bardzo ciekawymi zbiorami no i kiosk z pamiątkami. Czyli jest wszystko, czego potrzeba, żeby stąd nie wyjeżdżać ; )

Kiedy dzieci zaczynają zachowaniem sugerować ewidentne zmęczenie należy się ewakuować.

Po drodze do wyjścia znajdujemy jeszcze jedną ciekawostkę, która zatrzymała nas na dłuższą chwilę. Pompa wodna z kołowrotkiem i korytkiem, którym można było zrobić własnoręcznie rzeczkę spływającą prosto do stawu. Krótka lekcja hydrodynamiki, sporo perswazji, że pora wracać do domu i opuszczenie tego przybytku radości : )

Jedyne czego żałujemy to tego, że nie udało nam się zeksplorować pozostałych placów zabaw. Dlatego też jestem pewna że Nowiny Wielkie jeszcze odwiedzimy. Polecam każdemu małemu i dużemu miłośnikowi dinozaurów, a także każdemu dużemu, kto chce zapewnić dzieciom świetną zabawę (lub i im, i sobie) ; ). 

DIREXY, TIREXY I INNE – SZPROTAWA – PALEOPARK. Woj. Lubuskie

informacje

Nowiny Wielkie, woj. Lubuskie, pow. Gorzowski, gmina Witnica

poradnik

Czas potrzebny na zwiedzanie – min. 2 godziny

  • można zabrać wózek

  • można zabrać rowerek

  • są place zabaw

  • są toalety

  • jest gastronomia

  • są ławki ze stołami

Wstęp płatny – wszelkie informacje na stronie Park Dinozaurów Nowiny Wielkie.

ciekawostka (67) cmentarz (9) Czyste piękno (1) dolnośląskie (36) jezioro (5) kamper (24) kaplica (8) kościół (16) las (7) life&parenting (2) lubuskie (56) mapa (1) mauzoleum (14) militarne (4) muzeum (3) park (45) pałac (34) plac zabaw (30) plaża (11) ruiny (28) wielkopolskie (11) wieża (10) zamek (12)


Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.