Najstarsze na ziemiach polskich muzeum na wolnym powietrzu. Założone w 1906 roku, obecnie zajmujące wielki obszar i posiadające ogromną ilość zbiorów. Chaty, zagrody, kościoły, wiatraki i wiele innych obiektów wiążących się z kulturą okolicznych miasteczek i wsi. Jest zielono, drewniano i niezwykle przyjemnie. Nic, tylko spacerować. Oto Muzeum – Kaszubski Park Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich we Wdzydzach.

Skansen Wdzydze Kiszewskie – Muzeum Etnograficzne
Do skansenu wybraliśmy się z dwójką dzieci. Powiedzieć, że byliśmy lekko nieprzygotowani na to, co nas tam czeka, to nie powiedzieć nic. Ponieważ okazało się, że jest to całkiem spore Muzeum, a plany i ambicje na ten dzień mieliśmy nieco inne. Lista miejsc była spora 😉 Tymczasem życie Misiów plany weryfikuje i Skansen Wdzydze zajmuje nam niemalże calutki dzień. I dobrze! Bo takich niespodzianek potrzeba więcej : )


A jak wygląda skansen we Wdzydzach Kiszewskich?
Zatem jak już wiemy – Skansen Wdzydze – to ogromny obszar, przesiany licznymi dróżkami, drzewami, krzewami no i … zabytkami. Tuż po przejściu tunelu w stodole, witamy się z wielkim i pięknym Wiatrakiem. To on majestatycznie górując nad okolicą zaprasza odwiedzających do innej krainy i w zupełnie inne czasy. Jest pięknie i rzekłoby się – kameralnie, pomimo, że założenie zajmuje sporo terenu.




Spacer po skansenie
Wdzydze Kiszewskie oraz ich mieszkańcy na pewno cieszą się, że mają w swoim posiadaniu to niezwykłe miejsce. Jest tu bardzo przyjemnie i za każdym rogiem coraz bardziej zaskakująco. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Czterolatek na ten przykład biegał od obiektu do obiektu i zaglądał do środka. Ja z wielką przyjemnością oglądałam wnętrza, urządzone z oryginalnych mebli i przedmiotów codziennego użytku dawnych epok.








Co cieszy MISIE w Skansenie – Wdzydze ?
Na koniec powiedzmy co nas urzekło najmocniej. Zatem – Pan Mąż, jako zawodowy prywatny miłośnik zabytkowej architektury sakralnej (tak, wiem, to rzadkie hobby) ślinił się na widok kościołów, które znajdują się na terenie Muzeum. A roczna bombelina szczęśliwie podróżowała w wózku i na rękach, bo wiadomo, dzieci lubią jak coś się dzieje. Podsumowując – działo się. Jakbym miała wybrać swój ulubiony zabytek to bez pardonu wskazałabym kiosk Ruchu. Taki zabawowy akcent to coś dla mnie ; ) Wspominałam już, że było fajnie? ; )







WIĘCEJ NA KASZUBACH I POMORZU:
